Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fasola. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 lipca 2012
arabskie popołudnie
wspaniała sprawa- w hipermarkecie zlokalizowanym w stołecznej arkadii uruchomiono stoisko arabskie i można w nim nabyć wiele ciekawych smakołyków arabskich w tym arabski chleb, co mnie wprawiło w radosny nastrój. oczywiście, że dokonałam wielu zakupów z tej okazji. chleb jest świetny, i to z mąki razowej. trybiki zaskoczyły i zmontowałam arabski zestaw: roladki z chleba z zieleniną i pasta z fasoli.
uwielbiam takie zestawy, gdzie jednym nabiera się drugie i można spożywać bez użycia sztućca.
potrzebne są: chleb arabski, niezbędnik wiosenny, fasolka po arabsku/ przygotowana np dzień wcześniej, mix przypraw arabskich i blender.
chlebek należy porwać, wypełnić zielenią wg gustu; zalecana jest sałata i natka pietruszki;
zwinąć w rulony, które można związać łodygą pietruszki aby zapobiec rozwinięciu- roladki gotowe.
na odrobinie oleju sezamowego pogrzać szczyptę mieszanki przypraw arabskich, dodać zmiksowaną fasolkę po arabsku; podgrzać i gotowe!
oczywiście już podaję przepis na fasolkę po arabsku: * podsmażyć cebulkę z czosnkiem na oliwie, dodać rozdrobnione pomidory, dusić, przyprawić szczyptą soli, cukru, pieprzu i papryki czerwonej zarówno łagodnej jak i pikantnej , pod koniec dodać nieco koncentratu pomidorowego i fasolę, podusić jeszcze parę minut i gdy całość będzie papką o przyjemnej konsystencji przestać dusić gdyż fasolka po arabsku jest gotowa. w Jemenie taka fasolka spożywana jest zwykle na śniadanie lub kolację. dobrze jest podać z kleksem jogurtu naturalnego.
* potrawę można przyrządzić z fasolki wszelakiego koloru, z puszki lub nie. jeśli nie fasolę należy na noc namoczyć a o poranku gotować do miękkości, tak aby do potrawy dodać miękką.
wtorek, 1 maja 2012
"kasza prodżekt"vol.1 Quinoa
post ten powstał w hołdzie dla bloga "Kasza Prodżekt" , który uważam za genialny
po którego lekturze rzuciłam się na kaszę i nie tylko
który jest piękny, niezwykle pomysłowy i zachęcający
że kasze są zdrowe pyszne i pożywne, każdy wie... co wcale nas nie pchnie w ich stronę
i w rezultacie mało ich jemy... my jako ludzie
generalizując, na pewno częściej sięgamy po tłuste niezdrowe fryteczki
nawet ja, dbająca o zdrową strawę, kasze jem rzadko.... a teraz przyszła taka chwila, po lekturze Kaszy Prodżekt, w której pomyślałam sobie- będę jeść kasze częściej, znacznie częściej!
i będę się tym chwalić tu oto, na mym blogu
na pierwszy ogień poszła zalegająca w dolnej szafce po prawej- QUINOA zwana po polsku komosą ryżową /mimo iż z ryżem nie ma nic wspólnego/ ma specyficzny smak, i można nie zakochać się od pierwszego kęsa, ale zachęcam do dania jej kilku szans... za którymś razem pokochuje się ją na zabój. ja już jestem na tym etapie, że najbardziej lubię jeść samą z odrobiną masła, kiedy nic nie zakłóca jej smaku... quinoa jest ogólnie atrakcyjna; ładnie się prezentuje, jest ciekawa- ma białe obręcze wokół każdego ziarna, które przyjemnie chrupią.... doskonale pasuje do niej gulasz warzywno- fasolowy / trochę marchwii, pietruszki, papryki, cebulki, pomidorów, fasoli - podsmażamy, dusimy, doprawiamy solą, pieprzem i bazylią, i czosnkiem na koniec i gotowe... ja dodałam jeszcze kotlety sojowe najpierw zalane wrzątkiem z solą, gdy zmiękły pod przykryciem pokroiłam je na kawałki i dodałam do gulaszu... i co z tego wyszło? wspaniały obiad wegański, którym ochoczo zajadała się druga połowa rodziny, która jest okrutnie mięsożerna....
plan jest taki, aby kontynuować i aby powstały kolejne vol.-e. z różnymi kaszami w roli głównej
po którego lekturze rzuciłam się na kaszę i nie tylko
który jest piękny, niezwykle pomysłowy i zachęcający
że kasze są zdrowe pyszne i pożywne, każdy wie... co wcale nas nie pchnie w ich stronę
i w rezultacie mało ich jemy... my jako ludzie
generalizując, na pewno częściej sięgamy po tłuste niezdrowe fryteczki
nawet ja, dbająca o zdrową strawę, kasze jem rzadko.... a teraz przyszła taka chwila, po lekturze Kaszy Prodżekt, w której pomyślałam sobie- będę jeść kasze częściej, znacznie częściej!
i będę się tym chwalić tu oto, na mym blogu
na pierwszy ogień poszła zalegająca w dolnej szafce po prawej- QUINOA zwana po polsku komosą ryżową /mimo iż z ryżem nie ma nic wspólnego/ ma specyficzny smak, i można nie zakochać się od pierwszego kęsa, ale zachęcam do dania jej kilku szans... za którymś razem pokochuje się ją na zabój. ja już jestem na tym etapie, że najbardziej lubię jeść samą z odrobiną masła, kiedy nic nie zakłóca jej smaku... quinoa jest ogólnie atrakcyjna; ładnie się prezentuje, jest ciekawa- ma białe obręcze wokół każdego ziarna, które przyjemnie chrupią.... doskonale pasuje do niej gulasz warzywno- fasolowy / trochę marchwii, pietruszki, papryki, cebulki, pomidorów, fasoli - podsmażamy, dusimy, doprawiamy solą, pieprzem i bazylią, i czosnkiem na koniec i gotowe... ja dodałam jeszcze kotlety sojowe najpierw zalane wrzątkiem z solą, gdy zmiękły pod przykryciem pokroiłam je na kawałki i dodałam do gulaszu... i co z tego wyszło? wspaniały obiad wegański, którym ochoczo zajadała się druga połowa rodziny, która jest okrutnie mięsożerna....
plan jest taki, aby kontynuować i aby powstały kolejne vol.-e. z różnymi kaszami w roli głównej
Subskrybuj:
Posty (Atom)








