kto uwielbia majonez ale ma tak wysoki cholesterol , że powinien go unikać?
kto chętnie zajada się frytkami z majonezem; kanapkami z majonezem; tortillami z majonezem już nie wspominając o jajkach bo przecież jajka to naturalnie, że z majonezem?
ja.
majonez to mój ulubiony rodzaj sosu.
ostatnio nawet postanowiłam omijać półkę z majonezem z daleka, żeby w ogóle go nie kupować bo jak kupuję to znika w mgnieniu oka. a mój cholesterol już dobija do 300. nawet ser żółty kupuję od czasu do czasu. ałła.
... i nagle,w tej smutnej historii pojawia się pozytywny bohater: MAJONEZ Z BIAŁEJ FASOLI
na jego trop wpadłam ostatnio przeglądając blogi wegetariańskie,gdzie jest bardzo popularny.
i oczywiście, że natychmiast wcieliłam w życie tę przedziwną ideę.
efekt jest zaskakujący. majonez z fasoli jest bardzo majonezowaty; z powodzeniem zastępuje prawdziwy majonez, jest zdrowy i nie zatyka żył. nie ma wad. aby go mieć potrzebne są:
- biała fasola; puszka /lub ugotowana na bardzo miękko; szklanka
- musztarda; 2 płaskie łyżeczki
- sok z cytryny; łyżka
- olej / u mnie rzepakowy; 1/4 szklanki
- sól, pieprz -szczypta
- cukier ; łyżeczka
wszystkie składniki należy zmiksować po prostu. z tym, że fasola musi być ciepła - tylko kiedy fasola będzie ciepła da się zmiksować ją na gładką masę. robiąc majonez po raz pierwszy dodałam zbyt dużo musztardy/ 2 pełne łyżeczki/ przez co wyszedł za bardzo musztardowy- sugeruję więc uważać.
moim osobistym dodatkiem w tym przepisie jest cukier, bo przecież majonez jest słodki. ilość cukru należy dopasować do swoich potrzeb.
dziś mój nowy majonez posłużył do tortilli z warzywami i pastą z lekko wędzonego pstrąga tęczowego /pstrąg, drobno posiekana cebulka, majonez z białej fasoli/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pstrąg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pstrąg. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 sierpnia 2012
niedziela, 15 lipca 2012
zupa rybna z Lanzarote
czyli Caldo de pescado wg. Roberta Makłowicza.
idealna sprawa na gorące dni.
lekka. składa się z warzyw i ryby. i bardzo prosta do wykonania.
można użyć jakiejkolwiek ryby, jednak aby zapewnić sobie komfort spożywania najlepiej wybrać filet bez ości.
ja użyłam filety pstrąga różowego, dostępne w rybnym raz w tygodniu, w czwartki. delikatne różowe mięso, genialne... ale miały trochę ości więc wybrałam je przed gotowaniem.
ta zupa ma dwie tajemnice.
pierwsza- zaczyna się od smażenia ryby na sporej ilości oliwy, na małym ogniu. ryba oddaje oliwie aromat, który jest ważnym elementem całości. w międzyczasie należy wstawić do gotowania ziemniaki w wodzie.
kolejny krok to druga tajemnica- w moździerzu należy ubić 4 ząbki czosnku wraz ze szczyptą soli i łyżeczką wędzonej papryki w proszku; powstałą pastę trzeba dodać do ziemniaków.
usmażoną rybę zdejmuje się z patelni, a na tej samej oliwie smaży się warzywa: 2 cebule, 1 paprykę zieloną i 2-3 pomidory obrane ze skóry. posolone należy dusić ok. 10 min po czym wrzuca się warzywa do garnka z miękkimi już ziemniakami. na koniec do garnka dodaje się usmażoną rybę i świeżą kolendrę lub pietruszkę.
zalecam spożywanie po kilkuminutowym odstaniu zupy w zamkniętym garnku. pyszna!
http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/maklowicz-w-podrozy/przepisy/caldo-de-pescado-zupa-rybna/7281075
idealna sprawa na gorące dni.
lekka. składa się z warzyw i ryby. i bardzo prosta do wykonania.
można użyć jakiejkolwiek ryby, jednak aby zapewnić sobie komfort spożywania najlepiej wybrać filet bez ości.
ja użyłam filety pstrąga różowego, dostępne w rybnym raz w tygodniu, w czwartki. delikatne różowe mięso, genialne... ale miały trochę ości więc wybrałam je przed gotowaniem.
ta zupa ma dwie tajemnice.
pierwsza- zaczyna się od smażenia ryby na sporej ilości oliwy, na małym ogniu. ryba oddaje oliwie aromat, który jest ważnym elementem całości. w międzyczasie należy wstawić do gotowania ziemniaki w wodzie.
kolejny krok to druga tajemnica- w moździerzu należy ubić 4 ząbki czosnku wraz ze szczyptą soli i łyżeczką wędzonej papryki w proszku; powstałą pastę trzeba dodać do ziemniaków.
usmażoną rybę zdejmuje się z patelni, a na tej samej oliwie smaży się warzywa: 2 cebule, 1 paprykę zieloną i 2-3 pomidory obrane ze skóry. posolone należy dusić ok. 10 min po czym wrzuca się warzywa do garnka z miękkimi już ziemniakami. na koniec do garnka dodaje się usmażoną rybę i świeżą kolendrę lub pietruszkę.
zalecam spożywanie po kilkuminutowym odstaniu zupy w zamkniętym garnku. pyszna!
http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/maklowicz-w-podrozy/przepisy/caldo-de-pescado-zupa-rybna/7281075
niedziela, 29 kwietnia 2012
najlepszy wymiar grilowania. bez użycia mięsa.
zwykle w wydłużone majowe weekendy uciekamy gdzieś odkrywać... a tym razem wylądowaliśmy zaszyci w domu rodzinnym. cel: opieka nad babcią. aby odkrywać mogli rodzice.i dobrze!
a nawet wprost genialnie. wylegujemy wolny czas. głowy odpoczywają. przez najbliższy tydzień będziemy oddawać się wyłącznie beztroskim przyjemnościom. które będą rozmaite.
zaczęliśmy już wczoraj. grilem w ciepły wieczór, przyrządzonym przez moją siostrę i jej -wykręconego kulinarnie i nie tylko- męża... fotografii nie ma, a szkoda.
nie ma- bo zbyt mocno byłam pochłonięta tym co tu-i-teraz ...
szkoda - bo było niezwykle efektownie, zdjęcia by to utrwaliły bez zbędnych słów. no ale jak nie ma to nie ma. jest za to wspomnienie w zakamarkach pamięci, zamglone białym zimnym winem. i teraz zamierzam nadać mu- temu wspomnieniu - pisemną formę tworząc scenariusz wczorajszej kolacji.
na miejsce - czyli naszą ulubioną altanę na tyłach domu- dotarliśmy wprost z rowerowej wyprawy polami i lasami. podczas gdy nasz kulinarny wykręt organizował składniki do ugrilowania, zostało rozpieczętowane zimne wino a na stół wkroczył świeży chleb, młynek z solą z ziołami i oliwa - idealny zestaw do zaspokojenia pierwszego głodu... potem zjawiły się zielone oliwki w oliwie z czosnkiem, suszone pomidory... a żar był już prawie gotowy do przyjęcia cukinii, bakłażanów i pomidorów... tajemnicą pysznych smaków była żeliwna taca, dobrze rozgrzana, dzięki której wszystko zyskiwało idealną miękkość i przypieczoność... i tak, po kolei na talerzach lądowały; cukinia pokrojona wzdłuż, grilowana z dodatkiem oliwy i ziół, najpyszniejszy jaki w życiu jadłam (słowo daję, bez ściemy, był niezwyczajny!) bakłażan, krojony również wzdłuż, przyrządzony tak jak cukinia... a po wylądowaniu na talerzu skropiony oliwą i balsamico smakował nieziemsko... następnie połówki pomidorów ze świeżą bazylią; oczywiście również z grila zdjęte... to wszystko to były tylko i aż przystawki. głównym bohaterem był pstrąg, wcześniej nafaszerowany ziołami, masłem i cytryną, pieczony w folii..... na samo wspomnienie podnosi mi się ciśnienie... na koniec jeszcze po połówce cykorii. tu się zatrzymam na moment gdyż to była dla mnie nowość. cykorię należy przekroić na pół i grilować z obu stron, aż będzie miękka. na talerzu skropić oliwą i balsamico. w takim stanie jest przepyszna.
czy w międzyczasie ktokolwiek zatęsknił za kawałkiem czerwonej karkówki?
mi już dawno grilowanie przestało kojarzyć się ze sztuką mięsa, świat warzyw jest przebogaty we wszelaką różnorodność. warto ją odkrywać, bo daje nieskończenie wiele wrażeń.
wiosna rządzi!
a nawet wprost genialnie. wylegujemy wolny czas. głowy odpoczywają. przez najbliższy tydzień będziemy oddawać się wyłącznie beztroskim przyjemnościom. które będą rozmaite.
zaczęliśmy już wczoraj. grilem w ciepły wieczór, przyrządzonym przez moją siostrę i jej -wykręconego kulinarnie i nie tylko- męża... fotografii nie ma, a szkoda.
nie ma- bo zbyt mocno byłam pochłonięta tym co tu-i-teraz ...
szkoda - bo było niezwykle efektownie, zdjęcia by to utrwaliły bez zbędnych słów. no ale jak nie ma to nie ma. jest za to wspomnienie w zakamarkach pamięci, zamglone białym zimnym winem. i teraz zamierzam nadać mu- temu wspomnieniu - pisemną formę tworząc scenariusz wczorajszej kolacji.
na miejsce - czyli naszą ulubioną altanę na tyłach domu- dotarliśmy wprost z rowerowej wyprawy polami i lasami. podczas gdy nasz kulinarny wykręt organizował składniki do ugrilowania, zostało rozpieczętowane zimne wino a na stół wkroczył świeży chleb, młynek z solą z ziołami i oliwa - idealny zestaw do zaspokojenia pierwszego głodu... potem zjawiły się zielone oliwki w oliwie z czosnkiem, suszone pomidory... a żar był już prawie gotowy do przyjęcia cukinii, bakłażanów i pomidorów... tajemnicą pysznych smaków była żeliwna taca, dobrze rozgrzana, dzięki której wszystko zyskiwało idealną miękkość i przypieczoność... i tak, po kolei na talerzach lądowały; cukinia pokrojona wzdłuż, grilowana z dodatkiem oliwy i ziół, najpyszniejszy jaki w życiu jadłam (słowo daję, bez ściemy, był niezwyczajny!) bakłażan, krojony również wzdłuż, przyrządzony tak jak cukinia... a po wylądowaniu na talerzu skropiony oliwą i balsamico smakował nieziemsko... następnie połówki pomidorów ze świeżą bazylią; oczywiście również z grila zdjęte... to wszystko to były tylko i aż przystawki. głównym bohaterem był pstrąg, wcześniej nafaszerowany ziołami, masłem i cytryną, pieczony w folii..... na samo wspomnienie podnosi mi się ciśnienie... na koniec jeszcze po połówce cykorii. tu się zatrzymam na moment gdyż to była dla mnie nowość. cykorię należy przekroić na pół i grilować z obu stron, aż będzie miękka. na talerzu skropić oliwą i balsamico. w takim stanie jest przepyszna.
czy w międzyczasie ktokolwiek zatęsknił za kawałkiem czerwonej karkówki?
mi już dawno grilowanie przestało kojarzyć się ze sztuką mięsa, świat warzyw jest przebogaty we wszelaką różnorodność. warto ją odkrywać, bo daje nieskończenie wiele wrażeń.
wiosna rządzi!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






